sobota, 11 października 2014

Rozdział 18.

    Przekręciłem się na bok, oplatając ramieniem jej talię. Uwielbiałem się przy niej budzić. To sprawiało, że czułem się potrzebny. Westchnąłem głośno, leniwie otwierając oczy.
  - Która godzina? - usłyszałem ten jej lekko zachrypnięty głos. 
  - Jeszcze wcześnie… - szepnąłem, całując ją w czoło. 
  - A tak naprawdę? - uniosła brew, delikatnie się uśmiechając. Odwróciłem się w stronę nocnej szafki i leniwie sięgnąłem po telefon. Widok, który zobaczyłem na ekranie sprawił, że jak poparzony podniosłem się z łóżka.
  - Kochanie… 
  - Jest za dziesięć jedenasta - wymamrotałem. Danielle momentalnie wyskoczyła z jeszcze ciepłej pościeli.
  - Boże! Liam! - wrzasnęła i w popłochu zaczęła biegać po sypialni. - Dobrze, że się wczoraj spakowałam…
  - Danielle…
  - Jak to się mogło stać? Przecież ustawiłam budzik! - usiadłem na łóżku, przyglądając się jej zgrabnym ruchom. To naprawdę urocze, widzieć jak osoba, która nigdy się nie spóźnia, zaraz może przegapić swój lot. Czesała włosy, zakładała sukienkę i malowała się praktycznie w tym samym momencie. „A mówią, że kobietom nie wystarcza dziesięć minut…” zaśmiałem się pod nosem, na co Dan uniosła brew. - I co tak pana bawi?
  - Nie, nic - prychnąłem, podchodząc do niej. Uśmiechnąłem się i ucałowałem jej czoło. - Zrobię kawę.
  - Liam…
  - Wiem, na wynos - puściłem jej oczko i wyszedłem z sypialni, zgarniając po drodze moją komórkę z szafki. Wybrałem odpowiedni numer i zamówiłem taksówkę, która miała zjawić się lada moment, zabierając moją piękność na kilka dobrych dni. 
  Wszedłem do kuchni, w której panował niesamowity porządek. „Nie to co u nas…” westchnąłem, włączając ekspres do kawy. Gdyby nie pani Steward, która odwiedzała nasz dom raz na jakiś czas, pewnie mielibyśmy tam istny chlew. „Powinniśmy nosić tą kobietę na rękach…” zaśmiałem się pod nosem, chwytając za termos. 
  - Pięknie wyglądasz - uśmiechnąłem się w kierunku Danielle, która właśnie stanęła w drzwiach. - Twoja kawa, madame - odstawiłem termos na blat. - Gotowa?
  - Myślę, że tak - pokiwała głową. - Co ja bym bez ciebie zrobiła… - posłała mi pełen wdzięczności uśmiech. 
  - Taksówka też za chwilę przyjedzie - westchnąłem, siadając przy wysepce kuchennej. - Będę tęsknił - oparłem twarz na dłoniach, skanując ją od góry do dołu. 
  - Ja bardziej - podeszła do mnie i delikatnie pogładziła mój policzek. - Nienawidzę takich momentów. Znów się zaczyna… I jeszcze niedługo wy wyjeżdżacie…
  - Uroki pracy, co?  
  - I tak jestem szczęściarą - złożyła całusa na moim czole. 
  - I to jeszcze jaką - prychnąłem, na co dziewczyna przewróciła oczami. 
  - Liczyłam na trochę inną odpowiedź… - westchnęła teatralnie. Pociągnąłem ją za rękę tak, by usiadła na moich kolanach i nie czekając ani chwili dłużej, złączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku. - Tak lepiej… - uśmiechnęła się delikatnie, kiedy się od siebie oderwaliśmy. - Na mnie już czas… - westchnęła, wyswobadzając się z moich objęć. Przewróciłem oczami, po czym ruszyłem za nią w stronę wyjścia. - A ty na którą…
  - Zdążę wszystko pozamykać - uśmiechnąłem się, chwytając za dwie duże walizki. - Kobieto, na ile ty wyjeżdżasz? 
  - Na trzy dni - otworzyła drzwi i ruszyła w stronę taksówki. - Dzień dobry - przywitała się z kierowcą, który czekał już przy otwartym bagażniku. Odwróciła się w moją stronę i delikatnie uśmiechnęła. - Dziękuję. 
  - Dla ciebie wszystko - włożyłem jej walizki do bagażnika, po czym objąłem ją najmocniej, jak tylko mogłem. 
  - Udusisz mnie - roześmiała się głośno. - Pamiętaj, żeby wszystko…
  - Posprawdzać i pozamykać - przerwałem jej, na co ponownie się roześmiała. 
  - Jak ty mnie dobrze znasz - puściła mi oczko.
  - Będę tęsknił - westchnąłem, otwierając jej drzwi samochodu. 
  - Zadzwonię, jak tylko dotrę na miejsce - pocałowała mnie w policzek, po czym wsiadła do samochodu.
  - No ja myślę - przewróciłem oczami. 
  - Kocham cię - uśmiechnęła się szeroko. 
  - Ja ciebie też - musnąłem jej usta, po czym zatrzasnąłem drzwi. 
  - Na lotnisko… - usłyszałem po raz ostatni jej głos. Westchnąłem głośno, odprowadzając wzrokiem auto, które chwilę później zniknęło za rogiem. Wyjąłem telefon z kieszeni i wystukałem ciąg cyfr na klawiaturze. 
  - Louis… - zacząłem. - Mam nadzieję… Dobra, czekam na was…


  - Co to jest? - Sue ucałowała mnie, po czym zaczęła uważnie skanować moją twarz. Zamarłam, zastanawiając się nad jakąś dobrą wymówką. - Kathy! 
  - Tak? - potrząsnęłam głową. - Przepraszam, zamyśliłam się… O co mnie pytałaś?
  - Co ty masz na twarzy? - wymamrotała, nie przestając mi się przyglądać. 
  - Mówisz o tym? - dotknęłam dłonią rozcięcia na policzku. Nie chciałam jej oszukiwać. „Ale musiałam…” - W nocy szłam do kuchni, żeby się czegoś napić i potknęłam się o neseser Jamesa - westchnęłam, siadając na ławce. 
  - Czyżby? - usiadła obok mnie, unosząc brew. 
  - Tak - powiedziałam najbardziej stanowczo, jak tylko potrafiłam. Czułam się okropnie z tym, że nie mogę powiedzieć jej prawdy. „Tak będzie lepiej…” - Rzucił go w samym wejściu, a że zapomniałam włączyć światło… - westchnęłam. - Nie wierzysz mi? - zmarszczyłam lekko czoło, widząc, jak cały czas wbija we mnie swoje spojrzenie.
  - Wierzę, wierzę - uniosła ręce w geście poddania. - Kaleko… - prychnęła. 
  - Ej! - trąciłam ją ramieniem, na co obie wybuchłyśmy śmiechem. „Udało się…” 
  - To co robimy? - poruszyła brwiami.
  - Rozumiem, że to pytanie retoryczne - roześmiałam się, rozglądając po centrum handlowym.
  - Dobra, nie marnujmy czasu - Sue chwyciła mnie za rękę i pociągnęła w stronę ruchomych schodów.
  Przemierzałyśmy kolejne sklepy, szukając czegoś, co wpadłoby nam w oko, chociaż ja zbytnio się na tym nie skupiałam. Mechanicznymi ruchami przerzucałam ubrania na wieszakach i oglądałam jedynie to, co podsunęła mi pod nos Sue. Moje myśli cały czas krążyły wokół Jamesa i tego co zrobił. „Znów…”
  - Kathy, ty mnie w ogóle słuchasz? - Sue spojrzała na mnie, marszcząc czoło. 
  - A da się ciebie nie słuchać? - roześmiałam się. - Może wystarczy nam już na dzisiaj? - powiedziałam, zerkając na torby, które trzymałyśmy w ręku. - Stawiam gorącą czekoladę - dodałam szybko.
  - Wiesz, jak mnie przekonać - uśmiechnęła się, obejmując mnie ramieniem. - To chodźmy, marudo…
  Ruszyłyśmy w stronę małej kawiarni, którą często odwiedzałyśmy po naszych wspólnych zakupach. Usiadłyśmy w tym samym miejscu co zwykle i złożyłyśmy zamówienie. Po chwili stały już przed nami dwie filiżanki parującego napoju.
  - Sue, wytłumacz mi jak ty to robisz, że nigdy nie jesteś zmęczona? I to jeszcze na takich butach… - przewróciłam oczami. 
  - Odezwała się ta, co ma niższe obcasy - prychnęła, spoglądając na moje nogi. - Właśnie… Tam na rogu widziałam świetne buty…
  - O nie, już mnie na to nie namówisz - pokręciłam przecząco głową. To nie tak, że nie lubiłam chodzić na zakupy. Wręcz przeciwnie, uwielbiałam to. Wolałam jednak robić to powoli, a Sue przemierzała kolejne sklepy z prędkością światła. Poza tym nie byłam dziś chyba w najlepszej formie.
  - Jesteś okrutna - podniosła się z miejsca, na co zmarszczyłam lekko czoło. - Idę tylko do łazienki - uśmiechnęła się, odchodząc od stolika. 
  Oparłam głowę na dłoniach i zacisnęłam powieki, kiedy przez przypadek mocniej dotknęłam swojego policzka. „Myślałam, że to nie będzie aż tak bolało…” westchnęłam głęboko, widząc swoje odbicie w wiszącym na ścianie lustrze. W duchu modliłam się, żeby nikt więcej nie wnikał w to, co mam na twarzy. Chciałam już o tym zapomnieć. I to jak najszybciej.
  - Przepraszam… - odwróciłam się nagle, spoglądając na dwie dziewczynki, które stanęły obok stolika. 
  - Tak? - uśmiechnęłam się do nich delikatnie. 
  - Mogłybyśmy zrobić sobie z tobą zdjęcie? - odezwała się mała blondynka. „Ze mną?” Popatrzyłam na nie, nic z tego nie rozumiejąc.
  - Ale…
  - Susanne, jesteś taka śliczna - zaczęła posiadaczka rudych loczków. „Susanne?” - Uwielbiamy Zayna i - „Aha!” - …uważamy, że jesteście cudowną parą.
  - Dziewczynki, z chęcią zrobiłabym sobie z wami zdjęcie, ale obawiam się, że to nie mnie szukacie - uśmiechnęłam się rozbawiona całą tą sytuacją. 
  - Jak to? - blondynka przyglądała mi się zdziwiona. 
  - Jestem Kathy - roześmiałam się, podając im rękę. - A Sue już do nas idzie - wskazałam na moją siostrę, która zmierzała właśnie do naszego stolika.  
  - Hej, co tam? - usiadła na swoim wcześniejszym miejscu. 
  - Te dwie panie przyszły tu do ciebie - uśmiechnęłam się do nich, biorąc łyk gorącej czekolady. - Chciałyby zrobić sobie z tobą zdjęcie. 
  - Ze mną? - na twarzy Sue pojawił się szeroki uśmiech. - Czemu akurat ze mną?
  - Z tego co wiemy… - puściłam oczko do dziewczynek, które cały czas milczały, uważnie się nam przyglądając - …to jesteś dziewczyną Zayna Malika. Niestety… - westchnęłam, a na ich twarzach wreszcie pojawił się uśmiech.
  - O rany… Nie wiem, co powiedzieć - Sue podniosła się z miejsca, stając obok dziewczynek i delikatnie je objęła, szczerząc się przy tym jak nienormalna. Przejęłam telefon od małego rudzielca i zrobiłam im kilka zdjęć. 
  - Gotowe - uśmiechnęłam się, oddając im telefon. 
  - Może się czegoś napijecie?
  - Nie, my... - zaczęły kręcić głowami, słysząc propozycję Sue.
  - No przestańcie, nie wierzę, że nie macie ochoty na coś słodkiego - przerwałam im. - Chyba gorącej czekolady sobie nie odmówicie, co?
  - Siadajcie - Sue odsunęła jedno z krzesełek. Dziewczynki niepewnie zajęły miejsca obok nas. - Poznałyście już moją siostrę, tak? Jak zauważyłyście, jesteśmy do siebie bardzo podobne - roześmiała się, spoglądając w moją stronę. - A wy jak macie na imię?

  Zatrzasnąłem drzwi samochodu i zacząłem przedzierać się przez tłum fanów. Chciałem zatrzymać się i jak zwykle zamienić z nimi kilka słów, podpisać plakaty czy zrobić kilka zdjęć, ale tym razem nie mogłem sobie na to pozwolić. Wiedziałem, że jesteśmy spóźnieni już dobre piętnaście minut, co oznaczało, że Paul ma ochotę nas zamordować. „Reszta ekipy pewnie też…” Odwróciłem się, rozglądając za blond czupryną, którą widziałem jeszcze chwilę temu. „Gdzie ty się do cholery podziewasz?” Mój wzrok błądził po piszczących fankach, które, gdyby nie Devon i Matt, pewnie już dawno by się na nas rzuciły. „Nareszcie…” westchnąłem, zauważając Nialla, który prowadził sobie właśnie wesołą pogawędkę. Spojrzałem na jednego z ochroniarzy, który od razu zrozumiał, o co mi chodzi i ruszył w jego stronę. Przewróciłem oczami, widząc jak Horan wręcza jednej z fanek kanapkę, którą wcześniej kupił.
  - Nic nie może się zmarnować - usłyszałem jego głos, przedzierający się przez głośne piski. - Smacznego.
  - Jeszcze masz czas? - westchnąłem, kiedy znalazł się obok mnie. 
  - Czas jest zawsze - uśmiechnął się szeroko.
  - Chyba ci życie niemiłe - wymamrotałem, wchodząc do budynku. 
  - Akurat życie to ja mam wspaniałe - wskazał ruchem głowy na grupę fanek za oknem i pomachał w ich stronę. 
  - Zaraz może ci już nie być tak wesoło - pociągnąłem  go za rękę w stronę, gdzie stała już część ekipy. Spojrzałem na Paula, który przyglądał się nam z zaciśniętymi ustami. Wiedziałem, że czas przygotować się na jego dobrze mi już znany monolog. 
  - Witamy! Nie za wcześnie jesteście?! - spojrzał na nas lodowatym wzrokiem. Niall wzruszył ramionami, poklepując mężczyznę po ramieniu. 
  - Przepraszam, ale byłem tak głodny, że…
  - Niall, nie denerwuj mnie jeszcze bardziej. Wiecie gdzie powinniście być od piętnastu minut?! - zmarszczył czoło, na co jedynie pokiwaliśmy głowami. - Aż tak trudno chociaż raz być na czas? - westchnął. 
  - To naprawdę…
  - Louis przejechał przez pół miasta, żeby po drodze zabrać Zayna i Liama, a i tak dotarł tu przed wami - przerwał mi. - Wszyscy są już w studiu od prawie godziny, a wiecie czemu? - uniósł brwi. - Bo w przeciwieństwie do was, oni są odpowiedzialnymi ludźmi - wymamrotał. Kątem oka spojrzałem na Louisa i Zayna, którzy wychylali się zza ściany, dosłownie pokładając się ze śmiechu. „Jak zwykle bawi ich moje nieszczęście…” - Macie w ogóle coś na swoje usprawiedliwienie?
  - Niall był głodny. Mówiłem mu, że…
  - Nie, jednak nie mam czasu na te wasze marne wymówki - przerwał mi ponownie. - Macie pięć minut, żeby się ogarnąć. W przeciwnym razie…
  - Nie kończ staruszku - Niall uśmiechnął się szeroko, zmierzając w stronę Louise.
  - To nie moja wina - wymamrotałem tylko, kiedy Paul ponownie przeniósł swój wzrok na mnie i ruszyłem za Niallem. Mijałem właśnie moich dwóch pseudo-przyjaciół, udając, że wcale ich nie widzę, kiedy znów wybuchli głośnym śmiechem. 
  - Harry, ty nieodpowiedzialny smarkaczu - Louis poczochrał moje włosy, na co posłałem mu wrogie spojrzenie. 
  - Jak tak mogłeś? - Zayn objął mnie ramieniem. - Pewnie przechodzisz teraz ten trudny okres i dlatego się tak buntujesz… 
  - Nie odczepicie się, co? - spojrzałem na nich, a na ich twarzach automatycznie wymalowały się szerokie uśmiechy. „Dostałeś odpowiedź, Styles?” 
  - Gotowi do pracy? Paul już prawie wychodzi z siebie… - Liam stanął w drzwiach i zaczął nas poganiać. - Harry…
  - Chociaż ty nic nie mów… - spojrzałem na niego, poprawiając koszulę. 
  - Później się nie dało? - pokręcił głową. 
  - Ten gamoń jak zwykle był głodny - wskazałem głową na Nialla, który siedział na krzesełku, podczas gdy Louise kończyła układać jego fryzurę. 
  - A co, miałem paść przy tych ludziach? - przewrócił oczami, na co Liam szeroko się uśmiechnął. Westchnąłem głośno, siadając przed lustrem. Postanowiłem się już nie odzywać. „I tak wyjdzie, że to moja wina…” 

  - Bardzo dziękuje za poświęcenie nam czasu - brunetka szeroko się uśmiechnęła.  
  - To my dziękujemy, że wytrzymaliście z nami prawie dwie godziny - powiedział Harry, a z widowni rozległ się pisk grupy fanów.  
  - Jesteście najlepsi! - dodał Zayn, z szerokim uśmiechem na twarzy. 
  - To cud, że w pewnym momencie nie zaczęliście rzucać w nas pomidorami - Niall zaśmiał się do mikrofonu.
   - Mamy nadzieję, że bawiliście się tak samo dobrze jak my - po słowach Liama krzyki wzmogły się jeszcze bardziej.
  - Jeszcze raz bardzo dziękujemy. Do zobaczenia - powiedziałem, podnosząc się z miejsca. Uścisnąłem dłoń reporterki, po czym ostatni raz pomachałem w stronę fanów i ociągając się, zacząłem podążać za chłopakami.
  - Dobra robota panowie - powiedział Paul, gdy tylko weszliśmy do garderoby. 
  - Myślałem, że umrę z głodu - Niall rzucił się na kanapę z paczką żelek w ręku. - Nie miałem nic w ustach od dwóch godzin… 
  - Nie będę wspominał o tym, ile zżarłeś przed wywiadem - wymamrotał Harry.
  - A za wszystko i tak oberwało się najmłodszemu - roześmiał się Zayn, siadając obok niego. - Mógłbyś chwilę odpocząć i z nami porozmawiać, a nie od razu dorwałeś się do internetu - dodał, widząc jak Harry siedzi z laptopem na kolanach i uważnie wpatruje się w ekran. - To już jakiś nałóg. Trzeba cię oddać na leczenie. 
  - Leczyć to ty się powinieneś - Styles rzucił mu rozbawione spojrzenie. - Ja czytam tu o poważnych rzeczach. 
  - Właśnie widzę. Dziś wieczorem w klubie „Dark” odbędzie się… - Zayn zaczął czytać mu przez ramię, ale Harry szybko przełączył na jakąś inną stronę. 
  - To włączyło mi się przez przypadek. Nie zajmuję się takimi głupotami - roześmiał się. - Zamierzałem właśnie sprawdzić, co działo się dziś w Londynie - zaczął udawać zainteresowanego tym, co przewijał przed swoimi oczami. - Kobieta urodziła dziecko w autobusie, siedemnastolatek pobił rekord w jedzeniu pączków… - czytał na głos. 
  - Już nie udawaj - wymamrotał Niall z buzią pełną gumowych miśków. - Lepiej powiedz, co ma się dziać w tym klubie - poruszył brwiami, a na twarzy Stylesa od razu pojawił się szeroki uśmiech.  
  - Myślę, że nic, co mogłoby cię zainteresować - wtrącił Paul, siadając na jednym z foteli. - Spakowani? 
  - Po co? - Harry zmarszczył lekko czoło. 
  - Trzymajcie mnie, bo mu zaraz…
  - Ja jestem spakowany - przerwał mu Liam, biorąc łyk wody „Powiedz mi coś, czego nie wiem…” 
  - Chociaż jeden… - wymamrotał menadżer, przewracając oczami. - Jutro z samego rana przyjedzie po was Devon. Nie obchodzi mnie, czy zdążycie się spakować, czy nie - przeniósł swój wzrok kolejno na Horana i Stylesa. - W majtkach was stamtąd wyciągnę…
  - Harremu by to pewnie nie przeszkadzało - roześmiał się Zayn.
  - Fanki i tak widziały go już w niezłym negliżu - uśmiechnąłem się szeroko. 
  - Ciekawe dzięki komu - Harry posłał mi piorunujące spojrzenie, na co wybuchłem głośnym śmiechem, przypominając sobie wszystkie żarty na scenie skierowane przeciw biednemu Stylesowi. Trzeba przyznać, że solówka podczas "What makes you beautiful" była jego prawdziwym przekleństwem.
  - O ósmej macie być gotowi - Paul podniósł się z fotela i ruszył w stronę wyjścia. - Zbierajcie się już, żebyście odpoczęli przed podróżą - rzucił przez ramię. - Louis, jesteś swoim autem?
  - Tak - kiwnąłem głową, zarzucając na siebie bluzę. 
  - Czyli zabierzesz ze sobą resztę? - spojrzał na mnie wyczekująco.
  - A mam inne wyjście? - roześmiałem się, zgarniając ze stolika kluczyki.
  - Nie bardzo - uśmiechnął się. - Do zobaczenia jutro - dodał i zniknął za drzwiami.
  - Tylko pospieszcie się, bo wiecznie na was czekał nie będę… - westchnąłem, spoglądając w kierunku chłopaków, którzy zbierali swoje rzeczy. Pożegnałem się jeszcze z resztą ekipy i powolnym krokiem ruszyłem w stronę wyjścia.
  - Stary, a co robisz późnym popołudniem? - nagle podbiegł do mnie Zayn. 
  - A co, chcesz się ze mną umówić? - prychnąłem. 
  - Kotku, przecież i tak mieszkamy już razem - poruszył komicznie brwiami. - Chodziło mi raczej o to, żebyś odebrał mnie potem od Sue - uśmiechnął się szeroko. - Gadałem już z Devonem i powiedział, że mnie do niej podrzuci, więc nie chcę ciągnąć go tam drugi raz - westchnął. - Jemu też należy się trochę odpoczynku…
  - To zamów sobie taksówkę… 
  - Jak zrobię sobie prawko…
  - To będę cię wszędzie woził - przerwałem mu. - Słyszę to za każdym razem - westchnąłem głośno, przewracając oczami. - To o której? 
  - Po szóstej - przeczesał palcami włosy. - Muszę się jeszcze spakować.
  - Dobra - uśmiechnąłem się. - Wisisz mi…
  - Przysługę - przerwał mi. - Wiem - roześmiał się, otwierając drzwi. 
  Wyszedłem na zewnątrz, ale po chwili gwałtownie się zatrzymałem, szeroko otwierając oczy ze zdziwienia. „Jeszcze tego brakowało…” Zacisnąłem dłonie w pięści, czując narastającą we mnie złość. 
  - Mam to załatwić? - Zayn zapytał prawie bezgłośnie. Zaprzeczyłem, kręcąc głową. - Trzymaj się - poklepał mnie po ramieniu. - Do później - wymamrotał i ruszył w stronę samochodu Devona. 
  Zrobiłem kilka kroków do przodu i odetchnąłem głęboko. „Przyszedł czas, żeby stawić temu czoło…” Spojrzałem na uśmiechniętą twarz, mrużąc oczy.
  - Co ty tu robisz? - powiedziałem najbardziej opanowanym głosem, jaki potrafiłem z siebie wydobyć.



♥♥♥

Witajcie!

Jak żyjecie?  Wykorzystujecie uroki tegorocznej jesieni?
Och, gdyby była ona taka cudowna przez cały czas... :)


Kolejny rozdział za nami :)
Co o nim sadzicie? :)
Mamy nadzieję, że zaciekawiłyśmy Was w jakimś stopniu:)
Zapewne zastanawiacie się kim jest osoba, która odwiedziła Louisa? Hmmm... Będziecie musieli jeszcze troszkę poczekać, zanim ujawnimy tą tajną informację ( tak wiemy, wredne z nas babska... :)

Z całego serduszka dziękujemy Wam za komentarze pod ostatnim rozdziałem! To niesamowite, że jesteście z nami i wspieracie nas w tym co robimy. Dziękujemy <3
Ściskamy Was bardzo, bardzo mocno! Xx

MADDIE&CAROL

13 komentarzy:

  1. NIe wiem jak inni ale ja nie moge sie doczekąc natępnego rozdziału :))))) :***** :DDDD :PPPP KOcham <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że wyczekujesz kolejnego rozdziału (który pojawi się już niebawem), świadczy o tym, że udało nam się osiągnąć nasz kolejny mały sukces ;)
      Buziaki Xx

      Usuń
  2. Hej ! Zacznę od tego że ten dzień chyba lepszy nie może być rozdział na tym wspaniałym blogu oraz premiera filmu Where We Are Tour *-* byłam na tym filmie z moją najlepszą przyjaciółką było wspaniale płakałam na Little Things :') i na Don't Forget Where You Belong ;') to było coś fantastycznego ! Mam nadzieję że wy też miałyście okazje zobaczyć ten film bądź idziecie jutro ;d teraz wracając do poprzedniego mojego komentarzu oraz waszej odpowiedzi (dziękuje za odpowiedź ;*) ZUESTYCZNIE *-* używam tego słowa nałogowo XD ostatnio kiedy moja przyjaciółka planowała urodziny podsumowałam wszystkie jej pomysły słowem Zuestycznie mina moich przyjaciół bezcenna ;D ale dzięki mnie oni też tak mówią, a co ? XD chociaż nie wiedzą co to znaczy ;p Rodział !!! 18 !!! (Powtarzam się ;p) Dan i Li kocham ich no po prostu marzę żeby ktoś kiedyś pokochał mnie tak jak Li pokochał Dan nie chodzi mi o żadne FF bo było widać kiedy ta dwójka była razem że bije od nich miłość.(zauważyłam że w moich komentarzach nie ma kropek i przecinków ale co tam ;)) Zayn jeszcze nie ma prawka rozumiem że jesteśmy w tym okresie czasowym kiedy chłopcy kręcą teledysk do LWWY ? Kathy nie ładnie kłamać ;( tak jak napisałyście jej związek z Jamesem wykreowałyście jako toksyczny ale mam wielką nadzieję że Kathy przejży niedługo na oczy i zerwie z tą marną imitacją faceta ;-; skąd pomysł by główne bohaterki były bliźniaczkami ? Znajduję coraz więcej wspólnych cech z Sue ;p przepraszam że w tym komentarzu nie ma dużo moich odczuć co do niego ale jest późno emocje po filmie dopiero opadły jestem zmęcznona a zależy mi żeby wstawić komentarz zaraz po przeczytaniu rozdziału.Okej koniec tego chaotycznego komentarzu do następnego mocno ściskam i dziękuje że kiedyś zdecydowałyście się pisać a ja teraz mam zaszczyt czytać coś tak idealnego kocham was !! ;* ♥♥♥♥♥♥♥♥
    //Marcela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! <3
      Niestety nie miałyśmy okazji zobaczyć "Where We Are Tour", ale cieszymy się, że przynajmniej Tobie się udało (no i oczywiście trochę Ci zazdrościmy ;) Z pewnością oglądanie tego filmu na tak wielkim ekranie i wśród tylu ludzi musiało robić ogromne wrażenie ;)
      Skoro ty wciągnęłaś słowo "zuestycznie" do swojego życia, to może już niedługo wyląduje ono też w powszechnych słownikach ;) Chciałybyśmy zobaczyć te miny twoich znajomych, kiedy zaczęłaś mówić do nich tym naszym "niezrozumiałym" językiem ;)
      Dopiero kiedy zauważyłyśmy tą osiemnastkę w twoim komentarzu, zdałyśmy sobie sprawę, że nasz blog osiągnął właśnie pełnoletność ;)
      Związek Dan i Liama był naprawdę fantastyczny i mamy nadzieję, że w opowiadaniu udaje nam się oddać chociaż trochę tej świetnie dobranej pary, którą tworzyli w realu ;)
      Tak, w opowiadaniu Zayn nie ma prawa jazdy i cały czas jesteśmy w 2012 roku, kiedy chłopcy kręcili teledysk do LWWY oraz przygotowywali się do wydania "Take me home" ;)
      Chyba każdy chce już, żeby Kathy odeszła od Jamesa, ale co tak naprawdę zrobi, wie tylko ona (no i może jeszcze my ;)
      Skąd pomysł z bliźniaczkami? Właściwie wleciał do naszej głowy bardzo spontanicznie (jak z resztą prawie wszystko ;) Po prostu, leżałyśmy na kanapie i zastanawiałyśmy się, co zrobić, żeby nasze opowiadanie przynajmniej trochę wyróżniało się od pozostałych. Same już nie pamiętamy, która z nas zaproponowała to jako pierwsza, ale wiemy, że pomysł przyjął się momentalnie i już po chwili miałyśmy w głowach tysiące wizji na to, jak będzie wyglądało życie Kathy i Sue ;)
      Dziękujemy Ci bardzo, bardzo mocno, że jesteś z nami i że pomimo twojego zmęczenia wygrałyśmy walkę z twoim łóżkiem i zamiast ciepłej pościeli wybrałaś naszego bloga <3
      Ściskamy najmocniej, jak tylko potrafimy Xx

      Usuń
  3. O mój Boże! Świetny rozdział! Tak, jesteście złe nie mówiąc mam szybko Kto odwiedził Louisa! Jeżeli chodzi o jesień, to tak trochę mnie nie lubi xD Chora jestem i mam zwolnienie do końca miesiąca z W-Fu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy się, że rozdział Ci się spodobał ;)
      Biedaczko, dbaj o siebie, nie wychodź spod kocyka i zdrowiej szybciutko <3
      Buziaki Xx

      Usuń
  4. SPAM!

    NIE STAWIAM NA NUDNE OPISY!!!
    I Phoebe także!
    Phoebe nie lubi nudnych opisów, być może dlatego nie przeczytała większości lektur szkolnych...
    Phoebe sama siebie określa słowami wredna, sarkastyczna... chcesz poznać więcej? Jak by ujęła to sama Phoebe: "W takim razie zapie*rzaj na tego bloga!"
    CHEEKY - czyli opowiadanie o bezczelnej głównej bohaterce, jak i również bezczelnych innych ludziach...
    A co się dzieje, kiedy spotykają się bezczelna dziewczyna i bezczelny chłopak (a jakiż to? Malik, Styles, a może jeszcze ktoś inny...)?

    http://cheeky--fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham tego waszego bloga!!!!!
    Liam i Dan są tacy słodcy.
    Szkoda mi Kathy. Powinna powiedzieć prawdę! Proszę zróbcie coś żeby jej się nic nie stało :C
    Sue już taka rozpoznawana... Mam nadzieję, że nie będzie miała wielu hejterów..
    Harry i Niall jak zawsze roztrzepani <3
    A teraz gadać mi tu zaraz kto odwiedził Louisa?! Bo ja umieram z ciekawości....
    Życzę weny <3
    D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my kochamy Ciebie ;)
      Cieszymy się, że udało nam się przedstawić naszych bohaterów dokładnie w taki sposób, w jaki my ich widzimy ;) Dan i Liam właśnie tacy mieli być - para, której uczucie jest widoczne w każdym geście ;)
      Z pewnością Kathy byłoby dużo łatwiej, gdyby powiedziała prawdę, ale nie możemy zapominać, że w znacznym stopniu kieruje się też swoim uczuciem do Jamesa...
      Tak, fani dowiedzieli się o Sue i zaczęli rozpoznawać ją na ulicy ;) Swoją drogą, ciekawe co by było, gdyby w rzeczywistości któraś z drugich połówek chłopaków miała siostrę bliźniaczkę ;) Pewnie takie pomyłki jak ta w naszym rozdziale byłyby nieuniknione ;)
      Harry i Niall to dla większości mieszanka wybuchowa ( a już z pewnością dla Paula ;)
      Obiecujemy, że powiemy Ci kto odwiedził Louisa, ale... Ale dopiero w następnym rozdziale ;)
      Ściskamy Xx

      Usuń
  6. Hej Dziewczyny!
    Stęskniłam się! Wiem, że nie odzywałam się cały tydzień zarówno tutaj jak i u siebie, ale miałam taki kocioł, że nawet sobie nie wyobrażacie. Kolejny tydzień morderczego wstawania o 5.000000... i wypruwania żył na treningach, ale w końcu widzę upragniony efekt i jestem z siebie (kolejny raz) cholernie dumna :D Carol, tak wczesne pory naprawdę powinny być surowo zabronione! :P Kontuzja na szczęście nie była aż taka poważna jak myślałam i jest już dobrze :D
    Maddie cieszę się, że wykłady okazały się pomocne i grono Potterhead powiększyło się o jeszcze jedną fankę :D Dzisiaj się już porządnie wyspałam, pomimo tego, że i tak obudziłam się o wpół do 7 i z piskiem wypadłam z łóżka "Spóźniłam się!". Wyobraźcie sobie moją minę, kiedy zorientowałam się, że jest sobota :D Potem nie można mnie było dobudzić do 11 ^^
    Co do rozdziału!
    Kolejna słodka porcja uśmiechu, fantazji i miłości. Uśmiech na twarzy miałam już przed przeczytaniem, ale z minuty na minutę pogłębiał się coraz mocniej :D
    Zacznijmy może od Danielle i Liam'a? Kurde, boję się pomyśleć co by było gdyby zaspała jeszcze bardziej! Ale na szczęście Liam jak zawsze miał wszystko pod kontrolą i ... ahh to ich pożegnanie! Kocham Was!
    Po drugie, DLACZEGO KURDE SUE JESZCZE nic z tym nie robi? Czemu Kathy musi aż tak grać, nawet przed własną siostrą? Nigdy tego nie zrozumiem... ;x
    Ale zrozumiem ją za to, że nie cierpi długich zakupów tak jak ja :D Biedne nogi.. Hahahaha...
    I te dziewczynki potem! Jakie to było słodziutkie! Jesteście niemożliwe. I to jak Kathy i Sue miło je przyjęły...
    Miałam Was znowu ochrzanić za to, że naprawdę TAK BARDZO wyjaśniłyście sprawę tajemniczej osoby i Louis'a , że normalnie aż UMARŁAM! Ale sobie daruję, bo znowu się rozpiszę, a nie ma to sensu już dzisiaj, bo pewnie wstawicie kolejny rozdział, na który czekam z utęsknieniem, i z większą ochotą tamten skomentuję znów tak że przekroczę limit ^^
    Uwielbiam Paula i przekomarzanki chłopaków...
    KOCHAM WAS! WASZE OPOWIADANIE!
    Czekam mam nadzieję na dzisiejszy rozdział i pozdrawiam kochane! :*
    Wasza Toori <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej skarbie! <3
      My też bardzo tęskniłyśmy ;) Zaczynałyśmy się już nawet trochę martwić, że kontuzja okazała się być czymś poważniejszym i to przez nią Cię tu nie widać, ale skoro mówisz, że jest już lepiej, to kamień z serca ( a raczej dwa duże kamienie z dwóch serduszek ;)
      Naprawdę współczujemy ci tych wczesnych pobudek i podziwiamy twoją wytrwałość ;) Całe szczęście, że istnieje jeszcze coś takiego jak "weekend" i przynajmniej wtedy możesz się porządnie wyspać, co z całą pewnością należy Ci się po tych wszystkich morderczych treningach.
      A co do rozdziału, to cieszymy się, że dzięki nam się uśmiechnęłaś ;)
      Po tym co napisałaś na początku, zdałyśmy sobie sytuację, że Danielle w tym rozdziale bardzo przypomina Ciebie i twoją dzisiejszą pobudkę, kiedy myślałaś, że zaspałaś ;) Pewnie miałyście nawet podobne miny ;)
      No cóż... Miłość poza milionem plusów ma też kilka wad. Jedną z nich jest z pewnością to, że czasem jesteśmy w stanie zbyt dużo wybaczyć i szukać winy w sobie...
      Ufff... Tym razem się nam upiekło i obyło bez ochrzanu ;) Na usprawiedliwienie dodamy, że nowy rozdział z pewnością pojawi się już dziś, a w nim wyjaśnimy wszystko na temat tajemniczego dręczyciela/dręczycielki Louisa ;)
      Nie chcemy niczego kopiować, ale tym razem chyba musimy: MY TEŻ CIĘ KOCHAMY ( a razem z tobą Twoje komentarze, które zawsze poprawiają nam humor i Twojego CUDOWNEGO bloga ;)
      Pozdrawiamy cię cieplutko i przesyłamy masę buziaków Xx

      Usuń